sobota, 24 września 2016

Mroczna strona miłości - o miłości (nie)romantycznej


             Komedie romantyczne wykreowały specyficzny obraz miłości idealnej. Zgodnie z konwencją, zakochanie następuje w chwili, gdy para głównych bohaterów ujrzy się po raz pierwszy... Uczucie rodzi się na oczach widza poprzez „przypadkowe” spotkania  pełne zalotnych spojrzeń, ukradkowych dotknięć i uśmiechów. Niekiedy miłość na srebrnym ekranie pokazuje również swoją mroczną stronę.

Miłe złego początki…

                Zacznijmy od  znienawidzonego przez mężczyzn (i niektóre kobiety) gatunku filmowego, jakim jest komedia romantyczna. „500 dni miłości” to słodko- gorzka komedia łamiąca wszelkie konwencje i stereotypy. Tym razem to kobieta ma problem z zaangażowaniem się , a mężczyzna jest tą wrażliwą stroną w ich związku.  Summer to dziewczyna z osobowością borderline (ang. „osobowość na pograniczu”). Takie osoby zazwyczaj nie potrafią stworzyć opartego na zdrowych relacjach związku, okazywać swojej miłości, niekiedy nawet jej poczuć.  Jednak ilu chorych, tyle kombinacji. Czasami ktoś oprócz BPD, posiada również inne zaburzenia osobowości. Wtedy w zachowaniu partnera możemy rozpoznać kilka cech charakterystycznych dla tej choroby, co najczęściej objawia się przy ostrzejszej kłótni, skutkując szantażem emocjonalnym.


                Zazwyczaj związek z osobą z borderline można podzielić na dwie fazy i tak również jest w filmie: pierwsza, podczas której partner czuje się komfortowo. Wtedy też poświęca się dużo czasu na intensywne i poufne rozmowy by czuł się osobą zaufaną i adorowaną. Później następuje moment, przełomowy, którego nikt nie chciałby przeżyć - moment, w którym odkrywa się swoje wady. Nikt  nie chce widzieć ukochanej osoby, która przeżywa całkowitą metamorfozę, pastwiąc się nad partnerem i wypominając wszystkie złe chwile i sytuacje, jakich z nim doświadczyła, nie pamiętając o ani jednym pozytywie. Z pewnością nie. Najwyższy poziom borderline to wspomniane już wcześniej szantaże i manipulacje.
                W skrajnych przypadkach agresja osób z BPD obraca się przeciwko chorym. Prowadzą niebezpieczny i nieodpowiedzialny tryb życia lub mają tendencje samobójcze (8-10% osób chorych). Być może są to osoby skrzywdzone, bojące się porzucenia, jednakże takie zachowanie oddziałuje znacząco na ich otoczenie. Po rozstaniu z niestabilnym emocjonalnie partnerem raczej nie ma się ochoty na ponowne zaangażowanie w relację z inną osobą. Brak  zaufania do innych ludzi, poczucie wykorzystania i skaza w postaci wspomnień i nieprzyjemnych doświadczeń pozostaje w nas na zawsze.

Jesteś moją heroiną


                Kolejną pozycją antyromantyczną jest film „Requiem dla snu”, który powiada historię czwórki bohaterów z Brooklynu uzależnionych od narkotyków. Nie są to, jak mogło się wydawać na początku, młodzi i zbuntowani nastolatkowie, szukający mocnych wrażeń, lecz ludzie tacy jak my, którzy też myśleli, że problem używek ich nie dotyczy. I choć głównym wątkiem tego filmu nie jest miłość, stanowi ona jego ważną i integralną część. Harry i Marion to typowa para narkomanów, którzy są razem, ponieważ to dla nich wygodny układ. Jedno troszczy się o drugie, a właściwie o to, by oboje mieli działkę na następny dzień. Narkotyk to nie tylko ucieczka od rzeczywistości, ale i od ciągłych kłótni między kochankami. Młodzi snują marzenia, myślą o wspólnej przyszłości, jednocześnie oddalając się od nich coraz bardziej w stronę coraz głębszego uzależnienia. Niemałe znaczenie w tym wszystkim odgrywa sam tytuł, requiem bowiem to pieśń żałobna, a w oryginale tytuł brzmi przecież „Requiem for a dream”, a jak dobrze wiemy może to oznaczać zarówno sen, jak i marzenie.  Metafora oddalającej się nadziei na wyzdrowienie i straconej przyszłości? Całkiem możliwe.





                W sytuacji uzależnienia pary będącej w związku partner jest najczęściej jedynie środkiem do zaspokajania potrzeb - wynikających z nałogu, jak i seksualnych. To on poratuje działką, gdy będzie taka konieczność i liczy na to samo w momencie, kiedy sam znajdzie się w potrzebie.  Być może w tej zależności rodzi się prawdziwe uczucie? Do następnej dawki narkotyku, jaką dostarczy nam ukochany, a nie do niego samego. To uczucie do wspólnego nałogu, który jest substytutem miłości, jest ucieczką od strachu przed osamotnieniem, jest potrzebą dla której jest się w stanie zrobić wszystko. W związkach narkomanów często dochodzi do sytuacji, kiedy jedna z osób, zaczyna się prostytuować, żeby zarobić na dawkę dla siebie i partnera. W obliczu kryzysu, taki układ zaczyna funkcjonować, a obie strony powtarzają kłamstwa, że to ostatni raz i już niedługo z tym skończą, że odbiją się od dna i przeszłość zostawią za sobą.

Mr. Nieidealny


                Filmem, który trafił ostatnio do szerokiego grona odbiorców jest „Pięćdziesiąt twarzy Greya”.  Fabuła filmu jest dość prosta:  Anastasia Steele, studentka literatury angielskiej, przeprowadza wywiad z młodym, przystojnym i bogatym Christianem Greyem, który jest szefem międzynarodowej korporacji. Z początku niewinne spotkanie szybko nabiera nowego wymiaru, a nasz uroczy biznesmen zaczyna zachowywać się jak stalker, zbierając wszelkie informacje o głównej bohaterce i inicjując „przypadkowe” spotkania.  Oczywiście, w tym momencie większa część publiczności rozpływa się w zachwytach nad zainteresowaniem niezwykłego Greya zwykłą dziewczyną. Rozsądniejszej części publiczności zapala się w głowie czerwona lampka ostrzegawcza. Szybko okazuje się, że pan Grey jest delikatnie mówiąc, dosyć ekscentrycznym człowiekiem. Zanim dotknie jakiejkolwiek kobiety, zakłada jej teczkę z osobistymi danymi oraz „tak na wszelki wypadek” nosi ze sobą plik dokumentów z klauzulą o zachowaniu poufności. Grey, jak sam mówi: „nie bawi się w dziewczyny”, z czego początkowo można by wywnioskować, że to kolejny bojący się zaangażowania facet, jakich pełno we wszelkiego typu romansidłach. Ale nie w tym wypadku. Bohater ma po prostu skłonności sadomasochistyczne, romantyczne uniesienia są mu więc obce. Skąd taka rysa na jego charakterze? Odpowiedź jest równie banalna jak fabuła-oczywiście trudne dzieciństwo.

               Potraktujmy jednak film odrobinę poważniej. Czy relację zbudowaną na jednostronnej dominacji można nazwać poprawną? Większość widzów nie zauważa faktu, że Christian traktuje Anastasię jak swoją zabawkę, nie dostrzega jego egocentryzmu. Mimo, że mówi o korzyściach dla obu stron umowy - dominującej i zdominowanej, tak naprawdę jego czyny mają służyć tylko zaspokajaniu jego potrzeb i kaprysów. To nie jest historia skromnego Kopciuszka i księcia gotowego na wszystko dla swojej księżniczki. To Anastasia cierpi w tym związku najbardziej, raniona przez niedojrzałego mężczyznę, który wykorzystuje uczucia do manipulacji drugą osobą. Cokolwiek by panu Greyowi nie przydarzyło się w życiu, nie ma on prawa nikogo traktować tak, jakby posiadał go na własność.

Ocalić siebie

Miłość (także ta kinowa) może być uczuciem równie destrukcyjnym, co szczera i głęboka nienawiść. W większości przypadków nieudane związki skończą się po prostu zerwaniem i krótkotrwałą urazą, w innych pozostawiają trwałe piętno. Miłość to jedna z najniebezpieczniejszych używek.  Bardzo łatwo ją przedawkować.  A wtedy można przegapić moment, w którym uda nam się jeszcze wycofać i ocalić samego siebie.

                                                              
                                                                              

Kamila Kucia, 2c

środa, 29 czerwca 2016

Relacja z VII Festiwalu Filmoteki Szkolnej w Warszawie

16-17 czerwca 2016 w Warszawie odbyła się siódma edycja Festiwalu Filmoteki Szkolnej i druga, w której wzięli udział uczniowie VILO.

Uczniowie klasy II c: Dawid Wincenciak, Karolina Musiał oraz Oliwia Kulikowska (autorka tej relacji) pod opieką Pani Profesor Izabeli Żelaznej, spędzili dwa dni w stolicy, by wraz z młodymi
amatorami kina z całej Polski wziąć udział w warsztatach, projekcjach, debatach i dyskusjach o filmie.
Rano byliśmy już na miejscu. Zarejestrowaliśmy się w hotelu, zjedliśmy obiad, po czym udaliśmy się na pierwsze zajęcia. Z powodu dużej ilości uczestników zostalismy podzieleni na grupy. My odwiedziliśmy Mistrzowską Szkołę Wajdy, która mieści się na ulicy Chełmskiej. Inne grupy miały możliwość odwiedzenia m. in Plan Filmowy i Laboratorium Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i FabularnychWajda School & Studio, Archiwum Filmoteka NarodowaKino Kultura oraz studia postprodukcyjne Chimney PolandPlatige ImageMaster Film.



Na początku, jeden z założycieli Mistrzowskiej Szkoły Wajdy - reżyser Wojciech Marczewski przedstawił nam ideę powstania szkoły, opowiedział o byciu filmowcem i związanych z tym zawodem trudnościach. Słuchaliśmy go z wielkim zaciekawieniem.



Następnie obejrzeliśmy dwa filmy dokumentalne studentów szkoły, po których odbyła się dyskusja z reżyserami. Opowiedzieli o byciu młodym twórcą i trudnościach związanych z
podejmowaniem pierwszych decyzji przy kręceniu poważnego materiału.
Później udaliśmy się w stronę kina Elektronik, by zobaczyć film pt.‘Demon’ w reżyserii Marcina Wrony. Po emocjonującym seansie odbyła się dyskusja z twórczyniami filmu - Zuzą Hencz, Małgorzatą Janczak i Olgą Szymańską, którą poprowadzili uczniowie Liceum Filmowego w Warszawie.

fot. Paweł Zakrzewski

Wieczorem odbyła się Hotelowa Gra filmowa.
Następnego dnia, zaraz po śniadaniu, wyruszyliśmy na Galę, którą otworzył znany reżyser Maciej Ślesicki. Później wypowiadała się jedna z organizatorek całego wydarzenia - Agata Sotomska. Pokazano autorskie spoty wszystkich uczestniczących w festiwalu szkół. Nagrodzeni zostali również laureaci w konkursach: ‘Nakręć się’, ‘Skrytykuj’ (Dawid Wincenciak - autor zwycięskiej recenzji filmu "Pokój") oraz autorzy najlepszych prac plastycznych w ‘Międzynarodowym konkursie na plakat filmowy’.

fot. Paweł Zakrzewski
Na ostatnie zajęcia udaliśmy się do Warszawskiej Szkoły Filmowej, by wziąć udział w mini warsztatach dla młodych krytyków i filmowców. Zajęcia były bardzo interesujące. Prowadzili je znakomici artyści, między innymi Andrzej Pągowski - wybitny plakacista i juror w konkursie na plakat filmowy, aktor Piotr Zelt, scenarzystka Agnieszka Kruk czy reżyser Wojciech Rawecki.

fot. Paweł Zakrzewski
fot. Paweł Zakrzewski

Mieliśmy możliwość porozmawiania z doświadczonymi krytykami filmowymi i dziennikarzami Kają Klimek czy Anną Bielak.

Cały festiwal upłynął w bardzo miłej atmosferze.
Oliwia Kulikowska, 2c



Zdjęcia dzięki uprzejmości fotografa Pawła Zakrzewskiego
https://www.facebook.com/zakrzewski.photography/
oraz

czwartek, 23 czerwca 2016

Pokaz specjalny filmu "Dzień babci"

Kaja Klimek - krytyczka filmowa rozmawiała z uczniami VILO o filmie "Dzień babci" (2015 r.) w reż. Miłosza Sakowskiego.
Ten krótkometrażowy debiut fabularny szturmem zdobył publiczność Warszawskiego Międzynarodowego Festiwalu Filmowego zdobywając główną nagrodę w Plebiscycie Publiczności.


Po pokazie filmu odbyła się dyskusja, w której wzięli udział uczniowie klas filmowych. Poruszano tematy dotyczące wymowy społecznej dzieła, języka filmu i szczególnej formy filmowej jaką jest fabularny krótki metraż.



Pokaz filmu i dyskusja odbyły się w ramach projektu Skrytykuj.

poniedziałek, 23 maja 2016

Netia Off Camera - relacja z festiwalu filmowego

Relacja ucznia VILO z festiwalu filmowego Netia Off Camera:


To był niezaprzeczalnie jeden z najciekawszych tygodni w moim życiu. Możliwość poznania ludzi o wspólnej pasji, liczne q&a z twórcami, kilkadziesiąt godzin spędzonych w sali kinowej, przemieszczanie się po miasteczku tematycznym festiwalu - to tylko część atrakcji, które przygotował dla mnie festiwal Off Camera.


Już sama możliwość oglądania dzieł niezależnych, często odbiegających od tzw "masówki" albo bardziej bezpośrednio - komercyjnej sieczki, była dla mnie powodem do szczęścia. A sam fakt bycia członkiem Młodzieżowego Jury sprawiał, że czułem pewną odpowiedzialność, ale i ekscytację.
Główny konkurs "wyznaczanie drogi" obfitował w świetne obrazy. Projekty z całego świata (Brazylia, Holandia, Skandynawia, Bliski Wschód itd), o różnej tematyce i w przeróżnych konwencjach - to pokazuje jak kino niezależne, z roku na rok, coraz bardziej się rozwija.


Ostatecznie nagrodziliśmy Kaweha Modoriego - twórcę obrazu "Bodkin Ras", który pomimo wielu znakomitych konkurentów, takich jak "Dusky Paradise" czy "Closet Monster", zdecydowanie się wyróżniał. Hybryda filmu dokumentalnego i równolegle ciągnącej się fikcji, jeden profesjonalny aktor, uniwersalna refleksja na temat problemów cywilizacyjnych, społecznościowych i obyczajowych poprzez ukazanie życia małej, hermetycznej społeczności szkockiego miasteczka - te elementy wpływają na całokształt "Bodkin Ras".

Mieliśmy także okazję obejrzeć pozycje z konkursu polskich filmów fabularnych. Jednogłośnie wybraliśmy "Demona" Marcina Wrony (choć mogło to być trochę subiektywne ze względu na fenomenalną grę Andrzeja Grabowskiego).
Off Camera tworzy bardzo domową atmosferę, w której ludzie wzajemnie wymieniają się spostrzeżeniami i doświadczeniami związanymi z wcześniejszymi edycjami, kinematografią czy ogólnie życiem kulturowym. Organizatorzy zadbali o liczne spotkania z reżyserami i aktorami. Kino Ars, które było naszym codziennym punktem odwiedzin, stało się na tydzień takim drugim domem, a oddanie masy wolontariuszy pokazało, że ten festiwal stanowi dla wielu osób część ich pasji, a nawet życia.






Atmosfera na szóstkę z plusem.
Polecam udział w festiwalu, a jeszcze bardziej w konkursie "Skrytykuj", dzięki któremu miałem tę możliwość. 
Dawid Wincenciak, 2c


Zdjęcia dzięki uprzejmości Skrytykuj.pl


wtorek, 17 maja 2016

Pokój - recenzja filmu Lenny'ego Abrahamsona

Recenzja filmu „Pokój”

Przeciętnemu widzowi, który oglądnie film Lenny’ego Abrahamsona, fabuła może wydać się odrealniona. Joy, bohaterka „Pokoju”, w wieku 17 lat zostaje porwana i więziona przez kilka lat w dźwiękoszczelnym pokoju przez nieznanego mężczyznę. W tym czasie rodzi i wychowuje syna swojego prześladowcy. Scenariusz autorstwa Emmy Donoghue, napisany na podstawie jej własnej powieści o tym samym tytule, wzorowany był na głośnej sprawie Josefa Fritzla – Austriaka, który przez 24 lata więził i gwałcił własną córkę.
Akcja filmu rozpoczyna się w dniu piątych urodzin syna Joy – Jacka. To właśnie z jego perspektywy widz poznaje historię. Tytułowy Pokój dla chłopca jest całym światem. Światem ograniczonym do łóżka, kuchenki, zlewu, telewizora i szafy.
Tu właśnie objawia się kunszt twórców. Mniej więcej połowa seansu rozgrywa się w jednym pokoju. Bardzo trudno skonstruować film w oparciu o tak ograniczoną scenerię. Pokój oglądamy z różnych perspektyw: przez świetlik w dachu, z boku, z każdego kąta. Dowiadujemy się również o tym jak wygląda mikroświat zbudowany prze Joy i Jacka. Tylko pokój jest prawdziwy. Wszystko, co znajduje się poza pokojem jest nieprawdziwe. To tylko przestrzeń – obca i nieprzyjazna. W pokoju jest telewizor. Ludzie w telewizji nie są prawdziwi, zdarzenia pokazane w telewizorze nie są prawdziwe. Prawdziwy jest pokój, mama, Jack i Stary Nick – mężczyzna, który przynosi jedzenie. Kiedy przychodzi Stary Nick, Jack musi spać w szafie. Wtedy słychać tylko skrzypienie materaca.



Widz nie doświadcza w filmie scen przemocy. W wywiadzie Abrahamson przyznaje: „Takie sceny od razu zdominowałyby cały film i o niczym innym by nie mówiono. (…) Przemoc jest obecna w tym filmie – zostawiam widzom wystarczająco dużo wskazówek, aby domyślili się, co się dzieje”.
Mimo specyficznego umiejscowienia miejsca akcji, reżyserowi udaje się uniknąć klaustrofobicznego efektu. Paradoksalnie, dopiero wtedy, gdy Joy i Jackowi udaje się uciec, atmosfera robi się duszna. Chłopcu ukazuje się cały świat, który do tej pory był dla niego bajką opowiadaną na dobranoc przez mamę.



W tym momencie zaczyna się opowieść o powrocie i poznawaniu oraz akceptacji nowego świata. Bohaterowie spotykają się z nowymi problemami, ale opisywanie ich byłoby niepotrzebnym zdradzaniem szczegółów fabuły.
Sukces „Pokoju” Abrahamsona, pokazuje, że nawet pomimo dość skromnych środków – co widać po scenografii, strojach, rekwizytach czy muzyce, można osiągnąć sukces. Niepozorne, a czasem niemal ubogie rekwizyty tym bardziej podkreślają talent i kunszt aktorski Brie Larson i małego Jacoba Tremblaya, którzy swoją grą uczynili film wyjątkowym. To właśnie ich wzajemna relacja stanowi oś filmu, dlatego nie dziwi fakt, że to właśnie jej poświęcono tak dużo uwagi poza filmem. Brie Larson i Jacob Tremblay specjalnie odpowiednio wcześniej spotkali się i zaprzyjaźnili, by nadać więzi Joy i Jacka prawdziwej głębi.



Na „Pokoju” nie da się usiedzieć spokojnie. Niedosłownie przedstawiona przemoc fizyczna i psychiczna, czy też niesamowita scena ucieczki i pierwszego wyjścia do świata zewnętrznego, która najbardziej zapada w pamięć, wystarczają, by utrzymać widza na skraju fotela. Nawet jeśli muzyka „tylko” akompaniuje scenom, to nie wadzi ani przeszkadza, ale też nie zapada szczególnie w pamięć. Nie można powiedzieć, że „Pokój” jest idealnym filmem – niektóre rozwiązania fabularne budzą mniejsze lub większe wątpliwości, co jednak nie wpływa na ogólny odbiór filmu.
Chociaż pokój raczej kojarzy nam się z zamkniętą, ograniczoną przestrzenią, to „Pokój” udowadnia nam, że zawsze jest sposób na otwarcie drzwi, na nową perspektywę, „przewietrzenie” głowy. W każdym razie Brie Larson (zupełnie bez makijażu) wyszła z niego z Oscarem.

Mikołaj Chudoba, 1c

środa, 13 kwietnia 2016

Uczeń VILO w jury młodzieżowym Festiwalu Netia Off Camera 2016

Dawid Wincenciak, uczeń klasy 2c, zasiądzie w jury młodzieżowym Festiwalu Netia Off Camera.




Uczeń klasy filmowej został laureatem konkursu na najlepszą recenzję filmową Skrytykuj!

https://skrytykuj.pl/aktualnosci/single/znamy-laureatow-konkursu-%E2%80%9Eskrytykuj!%E2%80%9D



Gratulujemy!


Poniżej nagrodzona praca:


"a∙a∙a"

Głośnemu ostatnio filmowi Lenny'ego Abrahamsona można wiele zarzucić: że jest iście hollywoodzkim wyciskaczem łez, że niektóre elementy struktury burzą logikę filmowej układanki, a także to, że wiele scen było po prostu niepotrzebnych. Ale jedno jest pewne. Twórcy doskonale interpretują znane powszechnie z mediów historie porwań i przetrzymywania ofiar w całkowitej izolacji od świata zewnętrznego, aż do uwolnienia. “Pokój” trzyma tym samym w napięciu każdego. Naprawdę, każdego...

"Pokój" to historia Ma (nagrodzona Oscarem Brie Larsen) i jej syna Jack'a (Jacob Tremblay), którzy od sześciu lat są więzieni przez "Dużego Nicka". Całkowicie odizolowani od świata "żyją" w posiadającej podstawowe wyposażenie, ale szczelnie zamkniętej i zabezpieczonej szopie. Ma, o której dowiadujemy się, że została porwana jako nastolatka, ukrywa przed dzieckiem prawdę o ich sytuacji, gdyż straciła nadzieję na uwolnienie i niewinność dziecka jest jedyną formą ucieczki od szaleństwa. Jack, który żyje w zupełnej nieświadomości, tworzy w niewielkim pomieszczeniu własną przestrzeń, świat w którym przedmioty stają się ożywione, a wyobraźnia młodego chłopca zostaje ograniczona do elementów widzianych w telewizji, niemożliwych często do określenia bądź realnego umiejscowienia. Nawet Duży Nick jest dla niego nierealny - chłopiec traktuje go jak postać ze snu. Widzowie oglądają na ekranie dwa światy, które łączą się ze sobą na przestrzeni ograniczonej do kilku metrów kwadratowych - pokój to więzienie dla matki, dla syna to po prostu cały świat.

Zabiegiem, związanym z rolą narratora w filmie, jest fokalizacja - ograniczenie pola widzenia kamery i/lub skoncentrowanie światła na wybranym obiekcie. Oglądając "Pokój" praktycznie wszystko widzimy oczami chłopca, który już z początku ujawnia się jako narrator. Czasami następuje chwilowa odskocznia, kiedy widz może spojrzeć na wydarzenia przez pryzmat matki albo swój własny, jednak to na Jacku koncentruje się oko kamery.

Ciekawym plastycznie elementem, związanym z ograniczeniem filmowanej przestrzeni, jest również źródło światła w filmie. Przez pierwszą jego część, jedyne naturalne źródło, stanowi świetlik, tworząc na planie piękne wizualnie sceny, w których oświetlony jest jedynie chłopiec i unoszący się kurz - zabieg częsty, ale zawsze cieszący oko.

"Pokój" nie miał na celu wiernego odwzorowania wydarzeń, które miały miejsce w austriackiej piwnicy, czy też co do linijki ukazać historię z powieści Emmy Donoghue. Powstał co prawda na jej podstawie, ale Abrahamson świadomy podejmowanego często przy adaptacji ryzyka dosłowności, poszedł o krok dalej. Wkładając cisnące się widzowi pytania w usta mediów, nadał tej historii wymiar uniwersalny. W drugiej części filmu reporterka zadaje matce pytania, które tak naprawdę reżyser zadaje widzowi: jak on by się zachował? Jak by postąpił na jej miejscu? Jak by się czuł w jej sytuacji? Czy podjąłby inną decyzję? Każda odpowiedź ma wywołać w widzu głęboki dyskomfort.

"Pokój" to również opowieść o metamorfozie Ma, o porzuceniu tożsamości kształtującej się w bardzo ważnym okresie dojrzewania nastolatki. Na ekranie widzimy przecież dziewczynę, której dzieciństwo zostało brutalnie przerwane. Która nie raz, a dwa razy (po uwięzieniu i po uwolnieniu), musi stawić czoła kolosalnej zmianie. To także obraz konfrontacji ze światem realnym i prawdą o sobie. Nieczęsto mamy w kinie do czynienia z tak dobrze ukazanym syndromem sztokholmskim. W filmie Abrahamsona jest on odpowiednio wyważony i unaocznia dodatkowo wewnętrzną walkę bohaterki. Ma wie przecież, że bez Nicka nie byłoby Jacka.

Z elementami wizualnymi genialnie współgra muzyka Stephena Rennicksa. W tle - wydłużane akordy towarzyszące nakładającym się na siebie nutom pianina, wiolonczeli i skrzypiec wiernie oddają atmosferę obecną w filmie. Muzyka nie powoduje wzrostu napięcia, a świadomie ma na celu je przygasić.

Pomimo ciekawego seansu ciężko się zgodzić ze sporą częścią internautów, forumowiczów, dziennikarzy twierdzących, że "Pokój" zasługiwał na znacznie większą ilość nagród, w tym choćby Oscara za najlepszy film."Pokój" to film wart poświęconego mu czasu, niekoniecznie jednak film "typowo oscarowy"

Dawid Wincenciak, 2c

czwartek, 31 marca 2016

Dzień filmowy HORROR

14.03.2016 r w VI Liceum Ogólnokształcącym, jak co roku, odbył się Dzień Filmowy. Tym razem tematem wiodącym był filmowy horror.

Dzień Filmowy oficjalnie otworzyła Pani Dyrektor Iwona Fedan.





W eliminacjach do konkursu OKWoF (Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o Filmie) udział wzięło 8 uczniów VILO.
Z testem obejmującym historię filmu, język filmu oraz fragmentami muzycznymi i filmowymi, najlepiej poradzili sobie:
Maciej Reguła z klasy 3c, który zdobył 1 m-ce i
Karolina Musiał z klasy 2c, która zdobyła 2 m-ce


W konkursie na najlepsze przebranie inspirowane horrorem, po głosowaniu publiczności zwyciężyła Maja Strzebońska z klasy 2c, która zaprezentowała przebranie Lalki Anabelle.





Wykład pt. "Historia filmowego horroru" wygłosił znawca kina tematu, Michał Lesiak, doktorant filmoznawstwa Uniwersytetu Jagiellońskiego.


Pokaz kultowego klasyka horroru, filmu pt. "Krzyk" w reż. Wesa Cravena (1996 r.) był zwieńczeniem Dnia Filmowego.

Nagrody zwycięzcom w obu konkursach wręczyła organizatorka.